[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.A teraz po raz pierwszy w życiu przyszło jej do głowy, że oto znalazła tego jednegomężczyznę, za którym warto podążać.Przytuliła się do niego na wąskiej koi, dotknęławłosów i twarzy, wciąż zadziwiona potęgą intymności.Fergus natychmiast pociągnął ją pod siebie.- Nicola - szepnął, całując jej twarz.Nigdy nie używał zdrobnienia Nick", którym zwracali się do niej bracia.- Fergus? - odpowiedziała również szeptem.-Pragnę cię.- Jeszcze?- Jeszcze i jeszcze, i jeszcze.Ich miłość za każdym razem była inna.Fergus uczyłją, jak przetrwać i uspokoić fazy przypływu, jak przeplatać je śmiechem, słowami podziwu i czułością przed nadejściem następnej fali.Czasami, tak jak teraz, milczeli, pochłonięci intensywnością doznań, wyrażając swojepotrzeby i zamiary jedynie językiem ciała.Jak zwykleczuła na każdy sygnał z jego strony, podążała za nim,nie widząc powodu, by postępować inaczej, skoro je-go celem była przyjemność ich obojga.I zamiast dziwićsię jego milczeniu, odkryła, jak podniecające jest dać sięponieść fali pożądania.Zaczęła improwizować, walczącz nim bez słów, skubiąc ustami jego ramię, odsuwając good siebie, zamykając się przed nim.Usłyszała jego cichy śmiech i wiedziała, że on właściwie odczytał jej przekorny nastrój.Natychmiast dołączyłdo zabawy.Doskonale do siebie pasowali; w tej grze niebyło pokonanego, choć Fergus miał przewagę w postaci swoich obrażeń i troski Nicoli; nie mogła pokonać gotak, jak zrobiłaby to, gdyby był w pełni sił.- Nie zawsze będziesz zwyciężał - ostrzegła, dyszącciężko, gdy uwięził ją w ramionach i przytrzymał jejprzeguby.- Moje współczucie wkrótce się wyczerpie,więc uważaj.- Moja ty piękna.- Zaśmiał się.- Możesz ze mnąwalczyć tak zaciekle, jak tylko potrafisz, a ja wygramdopiero wtedy, kiedy zechcesz.Czy o to ci chodzi, mała złośnico? Potrafię cię poskromić!- Czy to, co widzę, to już pełnia twoich możliwości?- Na razie to wystarczy.Mamy mnóstwo czasu i znamdobre sposoby, by cię uspokoić.Nie ruszaj się teraz.- Będę się ruszać i nie zamierzam się uspokoić!- Myślę, że jednak tak - szepnął i zamknął jej ustaswoimi, podczas gdy dłonie podporządkowały sobiejej ciało.Jako nowy sekretarz sir Fergusa Melrose'a, Ramondbardzo się starał, by wszyscy widzieli, że naprawdę pracuje i że nie wykorzystuje rodzinnych powiązań z chlebodawcą.Miał wiele obowiązków, a wykształcenie prawnicze bardzo mu pomagało; robił nawet więcej, niż odniego oczekiwano, dzięki czemu Fergus mógł zaoszczędzić na dodatkowych usługach prawnika.Zaczęli odomówienia najważniejszych problemów, jakie pojawiłysię podczas nieobecności Fergusa, choć Ramond zdążyłjuż poradzić sobie z większością z nich.Nicola poszła do jego kajuty, by mu wyrazić uznaniew imieniu narzeczonego.W pomieszczeniu nie było aniskrawka wolnego miejsca; wszędzie leżały papiery.- Usiądz na koi.Gdzieś pomiędzy tymi księgami -rzekł Ramond, machając ręką w powietrzu.Nawet niepodniósł głowy znad dokumentów; dopisał coś do listy, odłożył ją na bok i dopiero wtedy odwrócił się nastołku.-I co słychać, pani prawie Melrose? - zapytał jąz uśmiechem.- Z dnia na dzień wydajesz się szczęśliwsza.Zdaje się, że wszystko przebiega zgodnie z planem?- Ramond, wiesz przecież, że nie było żadnego planu.- Z twojej strony nie, lecz byłaś przekonana, że Fergus tylko spełnia daną ojcu obietnicę.Tymczasem wygląda na to, że nie chodziło mu jedynie o dotrzymanieprzyrzeczenia.Nawet ty musisz to przyznać.- Jesteś zadowolony, że wyszło na twoje?- Chyba tak.Myślę, że czujesz się już pewniej w roli narzeczonej.- Na tyle pewna, na ile to możliwe.- A co jeszcze stoi na przeszkodzie?Nicola zdjęła stertę listów z komody, usiadła i starannie rozprostowała fałdy jasnobrązowej aksamitnejsukni.Nadeszła chwila, by poważnie porozmawiaći wymienić informacje.Jeśli nie mogła zaufać Ramon-dowi, to nie mogła zaufać już nikomu.- Pamiętasz, jak ci powiedziałam, że mam jeszczeinny powód, by przyjąć oświadczyny Fergusa?- Mówiłaś, że ma to coś wspólnego z ojcem.- Tak.Dowiedziałam się czegoś o obietnicy, którąnasz ojciec złożył ojcu Fergusa.-I dowiedziałaś się tego dopiero niedawno, tak?- Tak.To był dla mnie wstrząs.Chcesz o tym posłuchać?- Myślę, że powinienem się dowiedzieć - odrzekłRamond cicho.- Czy George wie?- Nie, chociaż chyba czegoś się domyśla.- W takim razie mów.- Ojciec miał romans, z którego urodziło się dziecko.To było wtedy, gdy spędzał większość czasu w Bishops--gate, pamiętasz?- Ach.tak, pamiętam.- Ramond pokiwał głową.Kawałki układanki zaczęły wskakiwać na swoje miejsca.- Nie jesteś zdziwiony?- Nie, a dlaczego miałbym być?- Ta kobieta mieszkała po sąsiedzku.To była przeorysza, Ramond.Ta, na której pogrzebie byliśmyprzedwczoraj.- Ach.tak - powtórzył Ramond przeciągle, kładącdłoń na sakwie.- Jak się o tym dowiedziałaś?- Posłała po mnie.Zobacz.- Wyjęła paczuszkę spomiędzy fałdów spódnicy, rozwinęła pergamin i wyciągnęła w jego stronę kosmyk niemowlęcych włosów.- Popatrz.To jej włosy.Naszej przyrodniej siostry.A tu jest jej data urodzin: tysiąc czterysta sześćdziesiąty rok.Ramond pochylił się nad pergaminem.- Rude.Jesteś tego zupełnie pewna?Nicola złożyła paczuszkę i pokazała mu wypisanena zewnętrznej stronie nazwisko.- Jestem zupełnie pewna, że przeorysza nie skłamałaby w tej sprawie.Jest jeszcze coś.Dziecko nie mogło zostać z matką, a ojciec nie potrafił zdobyć się nato, by przyznać się do niego przed rodziną, więc powiedział o wszystkim swojemu przyjacielowi, sir Find-layowi Melrose'owi.Sir Findlay i jego żona zgodzili się adoptować dziewczynkę, bo lady Melrose niemogła mieć już więcej dzieci, a bardzo pragnęli córki.Przeorysza nie wiedziała, dokąd trafiło jej dziecko,wiedziała tylko, że do rodziny o nazwisku Melrosew Szkocji.Prosiła mnie, bym odnalazła dziewczynkęprzed jej śmiercią i upewniła się, że jest bezpieczna.Tadziewczynka ma teraz trzynaście lat.I to z jej powoduojciec obiecał rodzinie Melrose, że wyjdę za Fergusa
[ Pobierz całość w formacie PDF ]