[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nad czym się zastanawiać?- To wcale nie jest takie proste.- To wcale nie jest takie proste.Adam nagle spochmurniał, popatrzył na nią spodAdam nagle spochmurniał, popatrzył na nią spodzmrużonych powiek i spytał opryskliwie:zmrużonych powiek i spytał opryskliwie:- Chodzi o Dawida Martina, prawda? Stale się przy- Chodzi o Dawida Martina, prawda? Stale się przytobie kręci.Spotykasz się z nim? No jasne! Przecież jesttobie kręci.Spotykasz się z nim? No jasne! Przecież jestode mnie młodszy! - dodał oskarżycielskim tonem.ode mnie młodszy! - dodał oskarżycielskim tonem.- Adamie, nie bądz śmieszny.Jego wiek nie ma tu- Adamie, nie bądz śmieszny.Jego wiek nie ma tuSR nic do rzeczy.Dawid jest mi obojętny, choć przyznaję,nic do rzeczy.Dawid jest mi obojętny, choć przyznaję,że ostatnio łaził za mną, rzecz jasna, daremnie - ucięłaże ostatnio łaził za mną, rzecz jasna, daremnie - ucięłastanowczo wszelkie domysły.stanowczo wszelkie domysły.- Przepraszam.Nie zapominaj, że raz już zostałem- Przepraszam.Nie zapominaj, że raz już zostałemodrzucony.Stąd ta drażliwość i nieufność.Porozma-odrzucony.Stąd ta drażliwość i nieufność.Porozma-wiajmy spokojnie.Dlaczego się wahasz?wiajmy spokojnie.Dlaczego się wahasz?- Marzę o tym, żeby cię poślubić, lecz problem w- Marzę o tym, żeby cię poślubić, lecz problem wtym, że chcesz mieć dzieci.a ja nie - powiedziała cicho.tym, że chcesz mieć dzieci.a ja nie - powiedziała cicho.- Adam osłupiał.Z trudem przełknął ślinę, jakby coś- Adam osłupiał.Z trudem przełknął ślinę, jakby cośstanęło mu w gardle.stanęło mu w gardle.- Nie wiedziałem.- Nie wiedziałem.- Bo nigdy o tym nie rozmawialiśmy - przerwała sta-- Bo nigdy o tym nie rozmawialiśmy - przerwała sta-nowczo.nowczo.- Chodzi o twoją artystyczną karierę? Nic się nie- Chodzi o twoją artystyczną karierę? Nic się niemartw.Wszystko jest do załatwienia.Kupimy wielkimartw.Wszystko jest do załatwienia.Kupimy wielkidom, urządzimy pracownię, opiekunka będzie.dom, urządzimy pracownię, opiekunka będzie.- Nie w tym rzecz! Po prostu nie nadaję się na matkę.- Nie w tym rzecz! Po prostu nie nadaję się na matkę.Moja była okropna, a ja w gruncie rzeczy jestem do niejMoja była okropna, a ja w gruncie rzeczy jestem do niejpodobna.Nasze dziecko byłoby nieszczęśliwe.Wiem topodobna.Nasze dziecko byłoby nieszczęśliwe.Wiem topo sobie.Matka i ja mamy te same wady.po sobie.Matka i ja mamy te same wady.- Co ty wygadujesz? - Tym razem Adam przerwał jej- Co ty wygadujesz? - Tym razem Adam przerwał jejw pół słowa.- Pomyśl tylko, jak czule opiekujesz sięw pół słowa.- Pomyśl tylko, jak czule opiekujesz sięLucy.Dbasz o jej potrzeby, jesteś za nią odpowiedzialna.Lucy.Dbasz o jej potrzeby, jesteś za nią odpowiedzialna.Nie znam drugiego tak rozpieszczonego i równie szczę-Nie znam drugiego tak rozpieszczonego i równie szczę-śliwego zwierzaka.śliwego zwierzaka.Jego argumenty brzmiały przekonująco, ale MeredithJego argumenty brzmiały przekonująco, ale Meredithnie dała się zwieść.%7łycie ją nauczyło, że dzieciństwonie dała się zwieść.%7łycie ją nauczyło, że dzieciństwoSR bywa koszmarem.Takiej lekcji się nie zapomina.Azybywa koszmarem.Takiej lekcji się nie zapomina.Azyspływały jej po policzkach.spływały jej po policzkach.- Zostaw mnie w spokoju, Adam.Tak bym chciała.- Zostaw mnie w spokoju, Adam.Tak bym chciała.ale to niemożliwe.ale to niemożliwe.- Przestań płakać.Błagam, Meredith, nie płacz - szep-- Przestań płakać.Błagam, Meredith, nie płacz - szep-tał, chociaż sam miał łzy w oczach.Przytulił ją mocno itał, chociaż sam miał łzy w oczach.Przytulił ją mocno iwestchnął.- Zrobiło się pózno.Muszę włożyć ubranie iwestchnął.- Zrobiło się pózno.Muszę włożyć ubranie ipędzić do biura.pędzić do biura.- Racja - powiedziała cicho Merdith.Usiadła na krze-- Racja - powiedziała cicho Merdith.Usiadła na krze-śle i, zrozpaczona, odprowadziła go spojrzeniem, gdyśle i, zrozpaczona, odprowadziła go spojrzeniem, gdyzniknął w łazience.zniknął w łazience.Poranek był słoneczny, ale w jej sercu panował mrok.Poranek był słoneczny, ale w jej sercu panował mrok.Nadeszło w końcu Zwięto Dziękczynienia.Adam wy-Nadeszło w końcu Zwięto Dziękczynienia.Adam wy-jechał do rodziny.Pożegnali się serdecznie.Przez kilkajechał do rodziny.Pożegnali się serdecznie.Przez kilkaostatnich dni unikali trudnych tematów i udawali, żeostatnich dni unikali trudnych tematów i udawali, żewszystko jest w porządku, lecz oboje wyraznie po-wszystko jest w porządku, lecz oboje wyraznie po-smutnieli.smutnieli.Meredith spędziła świąteczny dzień u Rose, która za-Meredith spędziła świąteczny dzień u Rose, która za-prosiła na obiad swoich młodych przyjaciół: Sylwię,prosiła na obiad swoich młodych przyjaciół: Sylwię,narzeczonych Lilę i Nicka oraz Jayne i Eryka, młodenarzeczonych Lilę i Nicka oraz Jayne i Eryka, młodemałżeństwo.Meredith chciała zwrócić pożyczoną nie-małżeństwo [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl