[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Tak wielką moc miały te królowej sło-wa, iż ona sierdzitość w ludziach zapalonych wszytka ugasła, tak, iżnietelko one dzieci zgodnie obrali sobie za pany, ale i ciału Alexan-drowemu uczynili zacny pogrzeb.Wielkie baczenie było tej białejgło-wy, iż tak wszytkiemu zabieżeć umiała.A co sie śmiałości a wielkiegoserca dotycze, i w tym drugie białegłowy nie są mężczyzn podlejsze;mamy w księgach o żenie i o siostrach Mitrydatowych, które mniej sieśmierci bały, niż sam król Mitrydates.Takież też żona Azdrubałowamniej sie bała, niż Azdrubal sam.Nuż Harmonia, dziewka Hierona,NASK IFP UG Ze zbiorów  Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej Instytutu Filologii Polskiej UG153która nie chciała żywa zostać, kiedy sprzysięgli buntownicy przeciwkoojcu jej i wszytkiemu domowi, Syrakuzy miasto posiadszy, okrucień-stwa swego nad nim używali.Zatym to powiedział pan Dersniak: Bywać też to więc czasem zuporu, jako ona dobra pani, która, tonąc ukazowała ręką, jako strzygą,iż przed wodą  strzyżono wymówić nie mogła.Upór taki  rzekł pan Kostka  który sie ku rzeczy dobrej ściąga,mamy zwać stałością, jaki był upór Epicharis, prostego stanu białej-głowy; abowiem ta była tak stałą, iż wiedząc o wielkim buncie naśmierć Neronowę, chociaż ją wymyślonemi a okrutnemi mękami nadmiarę dręczono, jednak na nikogo nie powiedziała; a drudzy zacni lu-dzie z bojazni powiedali na bracią, na powinowate i na najwiętsze sweprzyjacioły na świecie.A co sie w.m.widzi, nie była też ono stała, któ-rej Atenianie (iż ją Leoną zwano) lwicę bez języka ulać z mosiądzudawszy na wieczną pamiątkę postawili; a dla tego bez języka, aby tokażdy wiedział, iż tajemnicę chować umiała.Abowiem, wiedząc teżona te, którzy sie sprzysięgli byli wybić tyrany w Atenach, nic sie nieulękła, gdy dwu wielkich a zacnych ludzi jej przyjaciół stracono; achocia spodziwnemi mękami była trapiona, jednak nic na nikogo niewyznała.Rzekł tu pan Lubelski: Niewadziłoby, panie Kostka, nie tak wskokte sławne historye odprawować.Radci to podobno widzi pan Bojanow-ski s panem Dersniakiem, ale w.m.więtszą dziękę od białychgłówodzierżysz, kiedy radniej co przydasz, niż ujmiesz tym tak zacnym cno-tam wymową swoją.A jeśli nic przydać nie trzeba, tedy acz nic w.m.dostatecznie każdą rzecz wypowiedz.Odpowiedział pan Kostka: Tak uczynię, kiedy w.ni.każesz, po-wiem o jednej białejgłowie, a musi mi to pan Bojanowski przyznać, iżto, co ona uczyniła, rzadki mężczyzna na sobie przewiedzie.W mieście Massyliej był ten obyczaj (który był podobno od Gre-ków przyszedł), iż chowano na ratuszu truciznę dla tego, aby ją mógłkażdy ten wziąć, ktoby pokazał to urzędowi i wywiódł, że ma przyczy-nę słuszną zyść s tego świata, to jest, mając na sie abo zbytnie wielkienieszczęście, w którymby na świecie trwać niechciał, abo też zasię bę-dąc w wielkim szczęściu, pókiby nieszczęście me przyszło, aby w tymszczęściu umrzeć mu było wolno.Trefiło sie to, gdy w tym mieście byłSextus Pompejus.NASK IFP UG Ze zbiorów  Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej Instytutu Filologii Polskiej UG154Tu przerwał pan Bojanowski mówiąc: A bajkę to w.m.poczynasz,panie Kostka, wierzę, że będzie długa.Zatym pan Kostka rzekł do pana Lubelskiego: Widzi w.m.miło-ściwy panie, iż mi pan Bojanowski niechce dopuścić mówić.Chciałembył powiedzieć, jako jedna białagłowa, przy czym był Sextus Pompe-jus, pokazawszy to urzędowi, iż słuszną przyczynę umrzeć miała, wzię-ła truciznę s takim sercem, s tak wesołą twa rżą, iż i Pompejus i iniwszyscy, którzy na to patrzali, widząc w białejgłowie przy ostatnimpunkcie straszliwej śmierci one myśl stałą, bespieczną, a nie strapioną,słysząc też mądre napominanie, które do swych uczyniła, zdumieć siemusieli, a co ona nie płakała, to oni za nie płakali.Rzekł tu pan Dersniak: Pomnię i ja, żem czytał jedne oracyą, gdzieubogi mąż prosi urzędu, aby mu dopuścił umrzeć i pokazuje w tej ora-cyej swej przyczyny słuszne, jako miał żonę tak złą, tak przemierzłychobyczajów, iż wolał tę truciznę wziąć (o której w.m.powiedasz, iż jąchowano na pałacu), niż przykrych jej słów ustawicznie słuchać.Rzekł pan Kostka: Cóż tych białychgłów jest, które chudzinki mia-ły by wielką przyczynę prosić, aby im umrzeć dopuszczono, już nie dlaprzykrych słów mężowych (bo by to była łatwiejsza ścirpieć je), ale dlanieznośnych doległości, jako ja ich kilka znam, które mają piekło natym świecie.Rzekł tu pan Bojanowski: A mnima w.m.aby niebyło tak wielemężów, co pragną ustawicznie śmierci, nie mogąc wycirpieć tego, coim czynią żony?Powiedział pan Kostka: A co tak złego białegłowy uczynić mężomswym mogą, aby na to wnet lekarstwo niebyło; by tak łatwie pogodzićsobie żony mogły, jako mężowie mogą, dobrze by sie s niemi działo;ale one niebogi niemogą sobie ni czym pomoc, już jeśli nie z miłości,tedy z bojazni muszą powolne być, muszą ulatać małżonkom swoim.Odpowiedział pan Bojanowski: Ba, to prawda, iż jeśli białegłowykęs co dobrego czynią, że im to nie z dobroci, ale z bojażni pochodzi.Bo rzadko taką naleść, któraby w sercu niemiała jakiego skrytego zaka-łu przeciwko swemu mężowi.I owszem, rzekł pan Kostka, ile czytamy historyej, mało nie zawdytak bywało, iż żony barziej męże miłowały, niż mężowie żony swe.Cokiedy takowego pokazał małżonek przeciwko żenie swej, jako Kammapokazała miłości przeciwko swemu mężowi?NASK IFP UG Ze zbiorów  Wirtualnej Biblioteki Literatury Polskiej Instytutu Filologii Polskiej UG155Rzekł pan Bojanowski: Jam o tej Kammie nie słychał, i co za mi-łość pokazała, niewiem.Powiedział pan Kostka: Słuchaj w.m.Była ta Kamma żoną Sinata,człowieka zacnego w Galacie, a była nie jedno naschwał piękna, ale iine przymioty i obyczaje osobne miała w sobie, a ktemu nader barzomiłowała męża.Trefiło sie tak, iż sie jej rozmiłował Sinorix niejaki,człowiek w tam tym mieście wielkiego zawołania i władzej, a gdy żad-ną miarą przyść ktemu nie mógł, aby w miłości znał ją przeciwko sobieskłonną, rozumiejąc tak, iż niebyła ina przyczyna jej srogości, jedno ta,iż męża miłowała prawdziwie, kazał tego Sinata zabić; co kiedy siesstało, dopiero tym więcej usiłować począł, nielitując pracej, starania,kosztu, aby ją sobie uczynił przychylną, a gdy mu ani to nie szło, przy-pędziła go miłość do tego, iż ją nakoniec umyślił (acz stanem równamu nie była) wziąć za żonę.I posłał do jej przyjaciół, opowiedając imtę chęć swoje.Przyjaciele widząc wielkiego pana, a rozumiejąc, iż imto dosyć dobrego przynieść miało, jęli namawiać Kammę, aby w tymciężka, a uporną nie była, opowiedając to nakoniec, jako ich nie było sto, aby przeciwko mocy i gwałtowi Sinorixowemu onej bronić mogli.Białagłowa chowając nieznośny żal w sercu swym po mężu, a ni oczym więcej nie myśląc, jedno, jakoby sie śmierci niewinnej jegosławnie pomścić mogła, dawszy sie pirwej długo prosić, nakoniecprzyzwoliła.I kazała to Sinorixowi powiedzieć, który z wielką radościąpoczął sie hnet starać, aby ta rzecz rychły skutek swój wzięła [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl