[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Muszę wejść do tuneli.Link wyciągnął kluczyki z tylnej kieszeni spodni.- Skąd wiedziałem, że to powiesz?102 | S t r o n aPoszliśmy do Rzęcha.Żwir chrzęścił pod podeszwami trampek, kiedy Link próbowałdotrzymać mi kroku, podbiegając co chwila.Otworzył przerdzewiałe drzwi i wskoczył zakierownicę.- Dokąd jedziemy? A może mam spadać.- Ciągle jeszcze mówił, kiedy to usłyszałem.Cichutkie słowa na samym dnie mojego serca.Żegnaj, Ethanie.I to był koniec.Słów i dziewczyny.Jak bańka mydlana, wata cukrowa czy ostatni srebrnyodłamek snu.103 | S t r o n aP i ę t n a s t y c z e r w c aBez cienia wątpliwościRzęch zatrzymał się gwałtownie przed Towarzystwem Historycznym, przednimi oponamiwjeżdżając na chodnik.Silnik zgasł.Ulica była pusta.- Może trochę ciszej? Ktoś nas usłyszy.Nie to, żeby Link kiedykolwiek jeździł inaczej.Jednak zaparkowaliśmy zaledwie kilkametrów od budynku, w którym CAR miały swoją siedzibę.Zauważyłem, że wreszcieprzebudowano dach - zwiał go huragan Lena na kilka dni przed jej urodzinami.Jackson Highteż się dostało podczas tej burzy, ale tam na pewno można było poczekać z remontem.Mieliśmy tu w końcu pewne priorytety.Prawie każdy w Karolinie Południowej miał wśród przodków jakiegoś Konfederata, więcdołączenie do Cór Konfederacji było proste.Lecz by stać się członkiem CAR, trzeba byłowykazać się więzami krwi z kimś, kto walczył w wojnie o niepodległość14.A trudno byłotego dowieść.O ile nie było się sygnatariuszem Deklaracji Niepodległości, należałoprzedstawiać drzewo genealogiczne kilometrowej długości.Nawet wtedy trzeba było zostaćzaproszonym, a to wymagało podlizywania się mamie Linka i podpisywania każdej petycji,którą akurat wymyśliła.Tutaj była to chyba nawet ważniejsza sprawa niż na Północy,jakbyśmy musieli udowadniać, że kiedyś wszyscy walczyliśmy po tej samej stronie.Śmiertelni mieszkańcy Gatlin byli tak samo pokręceni jak Obdarzeni.Tego wieczoru budynek wyglądał na pusty.- Nie ma tu nikogo, kto mógłby nas usłyszeć.Dopóki nie skończy się Rajd Demolki,wszyscy, których znamy, będą na festynie.Link miał rację.Gatlin mogło być równie dobrze wymarłym miastem.Większośćmieszkańców albo ciągle brała udział w festynie, albo już dawno siedziała w domu,omawiając przez telefon szczegóły pewnego konkursu pieczenia placków, który przejdzie dohistorii na dziesięciolecia.Byłem przekonany, że pani Lincoln nigdy nie pozwoliłaby żadnejczłonkini CAR przegapić próby odebrania Ammie pierwszego miejsca w konkursie.Jednakmogłem się założyć, że teraz mama Linka żałowała, że w tym roku nie startowała wkonkursie kiszonek.- Nie wszyscy.- Nie miałem żadnego pomysłu ani rozwiązania, ale wiedziałem, gdziemożemy znaleźć jedno i drugie.- Jesteś pewien, że to dobry pomysł? A jeśli Marian tu nie ma?Link był podenerwowany.Widok Ridley prowadzającej się z jakimśzmutowanym inkubem nie podziałał na niego najlepiej.Nie to, żeby miał się czymprzejmować.Było raczej jasne, na kogo John Breed miał chrapkę i nie była to Ridley.Sprawdziłem komórkę.Była prawie jedenasta.- Dziś w Gatlin jest święto.Wiesz, co to znaczy.Marian powinna już być w Lunae Libri.Tak to tu właśnie działało.Od poniedziałku do piątku, od dziewiątej do osiemnastej Marianbyła główną bibliotekarką hrabstwa Gatlin.Ale w święta, od dwudziestej pierwszej do szóstej104 | S t r o n arano, stawała się główną bibliotekarką Obdarzonych.Biblioteka Gatlin była zamknięta, cooznaczało, że Biblioteka Obdarzonych działała.A jedne z drzwi wiodących do tuneliznajdowały się właśnie w Lunae Libri.Zamknąłem drzwi Rzęcha, a Link wyciągnął latarkę ze schowka.- Wiem, wiem.Biblioteka Gatlin jest zamknięta, a Biblioteka Obdarzonych będzie otwartaprzez całą noc, bo i tak większość klientów Marian nie wychodzi z domu przed zmierzchem.- Poświecił latarką na budynek przed nami.Na mosiężnej tabliczce widniał napis CÓRYAMERYKAŃSKIEJ REWOLUCJI.- Ale gdyby moja mama lub pani Asher, czy pani Snowdowiedziały się, co jest w piwnicy ich budynku.- Trzymał ciężką metalową latarkę, jakbybyła bronią.- Chcesz tym komuś przywalić?- Nigdy nie wiesz, kogo spotkamy tam na dole.- Wzruszył ramionami.Wiedziałem, o czym myśli.Żaden z nas nie był w Lunae Libri od urodzin Leny.Naszaostatnia wizyta miała zresztą więcej wspólnego z niebezpieczeństwem niż słownikami.Niebezpieczeństwem, ale i śmiercią.Tamtej nocy zrobiliśmy coś złego i część z tegowydarzyła się właśnie tutaj.Gdybym dotarł do Raven- wood wcześniej i znalazł Księgęksiężyców, może mógłbym pomóc Lenie w walce z Sarafine.Gdybyśmy choć jedną rzeczzrobili inaczej, czy Macon by dzisiaj żył?W świetle księżyca obeszliśmy budynek wzniesiony ze starej czerwonej cegły.Na tyłachLink poświecił latarką na kratę przy samej ziemi i kucnął tuż przy niej.- Stary, jesteś gotów?Światło trzęsło mu się w dłoni.- Na twój znak.Sięgnąłem przez znajome okratowanie wmurowane w tylną ścianę biblioteki.Moja rękazniknęła, jak zwykle, w utkanym z iluzji wejściu do Lunae Libri.W Gatlin niewiele rzeczybyło dokładnie tym, na co wyglądały na pierwszy rzut oka [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl