[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- BÄ™dzie musiaÅ‚ panu wystarczyć ten kawalerski poczÄ™stunek.OpowiedziaÅ‚em profesorowi Tarkowskiemu, co mnie do niego sprowadza.SÅ‚uchaÅ‚uważnie, moczÄ…c ciastka w herbacie i zjadajÄ…c je ze smakiem.SkoÅ„czyÅ‚em po dziesiÄ™ciuminutach.Profesor chrzÄ…knÄ…Å‚ i obróciÅ‚ gÅ‚owÄ™ w stronÄ™ drzwi do kuchni.Po chwili lekko jÄ…pochyliÅ‚.ZorientowaÅ‚em siÄ™, że coÅ› jest nie tak po mniej wiÄ™cej piÄ™tnastu minutach.Wiem, żeczasem trzeba dać Å›wiadkowi trochÄ™ czasu na zastanowienie, tym bardziej, gdy pytaniedotyczy spraw, które dziaÅ‚y siÄ™ kilka dziesiÄ…tków lat temu.Ale w zachowaniu profesora byÅ‚ocoÅ› dziwnego.Przez ostatni kwadrans widziaÅ‚em tylko tyÅ‚ jego gÅ‚owy.Naukowiec wpatrywaÅ‚siÄ™ najwyrazniej w drzwi do kuchni. O Boże! - przeraziÅ‚em siÄ™ w myÅ›lach. UmarÅ‚.Ostrożnie, na palcach obszedÅ‚em fotel, w którym siedziaÅ‚ profesor i ujrzaÅ‚em coÅ›niezwykÅ‚ego.Naukowiec miaÅ‚ zamkniÄ™te oczy.ZbliżyÅ‚em ucho do jego ust.OddychaÅ‚spokojnym, równym rytmem.Delikatnie poruszyÅ‚em jego ramieniem. JÄ™drzej Tarkowski otworzyÅ‚ oczy i uÅ›miechnÄ…Å‚ siÄ™.WyglÄ…daÅ‚ tak, jakby przebudziÅ‚ siÄ™z gÅ‚Ä™bokiego snu.- ZasnÄ…Å‚em? - zapytaÅ‚, a kiedy potwierdziÅ‚em skinieniem gÅ‚owy, dodaÅ‚: - Tonarkolepsja.CierpiaÅ‚ na niÄ… mój dziadek i najwyrazniej jÄ… po nim odziedziczyÅ‚em.- Narkolepsja? - zapytaÅ‚em niepewnie, siadajÄ…c w fotelu.- Choroba polegajÄ…ca na tym, że zasypia siÄ™ nagle w ciÄ…gu dnia.PrzyczynÄ… sÄ…najczęściej silne emocje: wzruszenie, strach, radość.Kiedy zapytaÅ‚ mnie pan o pracÄ™ wbibliotece, zatÄ™skniÅ‚em nagle do tamtych starych czasów, no i zasnÄ…Å‚em.Gdyby siÄ™ topowtórzyÅ‚o, proszÄ™ mnie po prostu delikatnie obudzić.A wracajÄ…c do pytania, to niestety zmuszony jestem pana rozczarować.PamiÄ™tamoczywiÅ›cie zbiór papierów Czepki, ale nie przypominam sobie, żeby kogoÅ›, pozaspecjalistami, interesowaÅ‚.Ich zresztÄ… też nie możemy brać pod uwagÄ™.Jeden nie żyje, adwaj pozostali sÄ… już tak sÄ™dziwi, że rzadko kiedy wychodzÄ… z domu, nie mówiÄ…c już orabowaniu ukrytych skarbów.Niezrażony odpowiedziÄ… siÄ™gnÄ…Å‚em po kartkÄ™, na której zawczasu wypisaÅ‚em na nowonazwiska wszystkich podejrzanych.Profesor ujÄ…Å‚ jÄ… w drżącÄ…, pomarszczonÄ… i pokrytÄ…plamami wÄ…trobowymi rÄ™kÄ™.BÅ‚yskawicznie przesunÄ…Å‚ po niej oczami, ale zanim skoÅ„czyÅ‚,wiedziaÅ‚em już, że trafiÅ‚em w dziesiÄ…tkÄ™.- Znam tylko jednÄ… osobÄ™ z tej listy - odrzekÅ‚ po chwili wskazujÄ…c nazwisko na kartce.- Ten czÅ‚owiek pracowaÅ‚ w oddziale rÄ™kopisów przed trzydziestu laty.- Ile czasu byÅ‚ tam zatrudniony?- DwadzieÅ›cia lat.Potem.- oczy profesora znów siÄ™ zamknęły, a gÅ‚owa lekkoopadÅ‚a.Klatka piersiowa wznosiÅ‚a siÄ™ równo w rytm oddechów.Po raz kolejny poruszyÅ‚emrÄ™kÄ… profesora, który niemal natychmiast siÄ™ przebudziÅ‚.- Znów? - powiedziaÅ‚ lekko nieprzytomnym gÅ‚osem.- Przepraszam.O czym to jamówiÅ‚em? Aha, pracowaÅ‚ u nas dwadzieÅ›cia lat, a potem nagle odszedÅ‚ na wÅ‚asne życzenie.To byÅ‚a duża strata.Po pierwsze dlatego, że znaÅ‚ idealnie niemiecki i z Å‚atwoÅ›ciÄ… odczytywaÅ‚najbardziej nawet zawikÅ‚ane teksty w tym jÄ™zyku, po drugie byÅ‚ Å›wietnym konserwatorem.No, ale to stare dzieje.Elementy ukÅ‚adanki trafiaÅ‚y na swoje miejsce.ZostaÅ‚o jeszcze jednak kilka pustychmiejsc:- WidziaÅ‚ siÄ™ pan z nim ostatnio? - pytaÅ‚em, z trudem hamujÄ…c emocje.- Tak, wypiliÅ›my razem piwko czy dwa i pogawÄ™dziliÅ›my.WiÄ™cej nie byÅ‚o mi trzeba. Szybka akcja policji powinna zaÅ‚atwić sprawÄ™ , pomyÅ›laÅ‚em. Może nawet zdążę na koÅ„cówkÄ™ koncertu?- DziÄ™kujÄ™ za wyjaÅ›nienia, panie profesorze.- powiedziaÅ‚em, wstajÄ…c z fotela.- Mam nadziejÄ™, że pomogÅ‚em.- Nawet nie wie pan jak bardzo.- Gdybym mógÅ‚ siÄ™ jeszcze do czegoÅ› przydać.Przez myÅ›l przemknÄ…Å‚ mi pewien pomysÅ‚.- WÅ‚aÅ›ciwie to tak - odpowiedziaÅ‚em, siÄ™gajÄ…c do torby po kartkÄ™ z hebrajskimnapisem i pokazujÄ…c jÄ… naukowcowi.- Czy wie pan, co tu jest napisane?Staruszek wyjÄ…Å‚ z futeraÅ‚u leżącego na kominku okulary, nasadziÅ‚ je na nos i spojrzaÅ‚ zzainteresowaniem.Już miaÅ‚ otworzyć usta, ale znów zasnÄ…Å‚. Nie mógÅ‚ wybrać sobie lepszego momentu! - pomyÅ›laÅ‚em i z trudempowstrzymaÅ‚em siÄ™ od tego, by solidnie potrzÄ…snąć wÄ…tÅ‚ym ciaÅ‚em zatopionego we Å›nienaukowca.Zamiast tego lekko poruszyÅ‚em jego ramiÄ™.OcknÄ…Å‚ siÄ™ i szybko wróciÅ‚ dorzeczywistoÅ›ci.- Ach, napis po hebrajsku.- wymamrotaÅ‚, rozprostowujÄ…c kartkÄ™ i przebiegajÄ…c poniej wzrokiem.- To tajemnicze przesÅ‚anie do króla Baltazara, które brzmi: mane, mane, tekel,fares.Nagle, niczym w bÅ‚ysku pioruna, który upiornÄ… migawkÄ… rozÅ›wietla krajobraz,wydobywajÄ…c z ciemnoÅ›ci drzewa, góry i doliny, wszystko staÅ‚o siÄ™ jasne.Każdy elementukÅ‚adanki trafiÅ‚ na swoje miejsce.Na wszystkie pytania znalazÅ‚y siÄ™ odpowiedzi. ROZDZIAA JEDENASTYCZERWONY VOLKSWAGEN " ODSIECZ KOBYAKI " POZCIG " NAZAAMANIE KARKU " O UCZCIE BALTAZARA " GRA SKOCCZONA "KOGO NIE DOCENILI ZAODZIEJE " 24 PUNKTY KARNE " BLASK,KTÓRY ROBI WRA%7Å‚ENIEKomisarz Jachimowicz byÅ‚ szybszy.Nie zdążyÅ‚em nawet wyjąć telefonu, żebypowiadomić go o moich odkryciach, a moja komórka już rozdzwoniÅ‚a siÄ™ w wewnÄ™trznejkieszeni marynarki.OdebraÅ‚em.- Tak - powiedziaÅ‚ Jachimowicz i rozÅ‚Ä…czyÅ‚ siÄ™.ByÅ‚em przy bramce, prowadzÄ…cej z ogrodu na ulicÄ™.Po drugiej stronie jezdni staÅ‚ czerwony volkswagen golf.W Å›rodku, ze zÅ‚oÅ›liwymuÅ›miechem przyklejonym do twarzy siedziaÅ‚ Kazimierz Latopolski.To jego wÅ‚aÅ›niedotyczyÅ‚o pytanie, na które przed chwilÄ… odpowiedziaÅ‚ mi komisarz Jachimowicz.Tak.TowÅ‚aÅ›nie z komórki Latopolskiego dzwoniono do Ericha Funkego tej nocy, gdy wywabiono goz hotelu, rzekomo po to, by pokazać mu BibliÄ™ Lutra, którÄ… miaÅ‚ wkrótce kupić.NaprawdÄ™chodziÅ‚o jednak tylko o to, by naiwny antykwariusz zostawiÅ‚ na starych kartkach swojeodciski palców.Spokojnym krokiem podszedÅ‚em do volkswagena.Silnik mruczaÅ‚ cicho.Latopolski,widzÄ…c, że siÄ™ zbliżam, powoli opuÅ›ciÅ‚ na kilka centymetrów szybÄ™.SpojrzaÅ‚em w jego zimneoczy, rozÅ›wietlone teraz zÅ‚oÅ›liwÄ… uciechÄ… i bezwzglÄ™dnym tryumfem, który nie ma litoÅ›ci dlapokonanych [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • lo2chrzanow.htw.pl